środa, 7 czerwca 2017

Ile kosztuje bilet normalny we wrocławiu? Pan Paweł Pollak który mieni się Wrocławianinem

Sięgając po powieść "Gdzie mól i rdza" nie wiedziałam czego się spodziewać. Ruszałam wyobraźnią jednak nie wiedziałam iż Pan Paweł Pollak który mieni się Wrocławianinem w książce pisze iż cena na bilet tramwajowy we Wrocławiu to 2 zł. Jak to przeczytałam poczułam od razu czujność bo ja moi Drodzy zapłaciłam nie dalej jak wcześniej za taki bilet 3 zł. Czy kioskarka oszukała mnie? W "Gdzie mól i rdza" kupuje komisarz Przygodny bilety za 2 zł i jeszcze rzeczony funkcjonariusz, nażeka iż to drogo.




sobota, 27 maja 2017

Spłakałam się w windzie ....

Mam taką zasadę iż windą nie jeżdzę byleby nie być narażona na zaczepki podpitych jegomościów, jakich spotkać można w windach na każdej szerokości geograficznej. W kalejdoskopie blokowisk i realnej obfitości zagrożenia, jaka czyha na mieszkanców Polskiej Wenecji jak ja nazywam Wrocław. Jednak dzisiaj przejechałam się windą z dwóch powodów, dlatego, że odrapałam sobie piętę nowym sandałem (259 zł) i chciałam, jak najszybciej przybyć do domu i przestudiować książki jakie miałam w torbie. A były to moi kochani Czytelnicy jesteście ciekawi co?


czwartek, 25 maja 2017

Krystyna Mirek, Polowanie na motyle

Sięgając po pozycję autorstwa Pani Krystyny Mirek nie wiedziałam czego się spodziewać. Spodziewałam się dobrej jakości będącej wyznacznikiem literatury zasilającej półki księgarń w Polsce. Dostałam powieść najmarniejszej jakości a nawet by tak rzec, pozbawionej jakości, w której autorka - w tym miejscu muszę powstrzymać się od epitetów wszystko miesza w kotle etykietowanym napisem "grafomania polska". Są  błędy na najprostszym z możliwych poziomów, jak nie mówi się językiem lecz mózgiem.

"Wyczerpany umysł nie zdołał już odpowiedzieć na to pytanie".

Jednak to jeszcze nic, zła passa się powiększa kiedy na końcu dowiadujemy się iż Marcin po długich miesiącach ciąży został sam bo nie był pewien czy to jego dzieci. "Marcin został sam. Po długich miesiącach ciąży, kiedy wydawało mu się, że jest przygotowany na to, co ma się stać, zrozumiał nagle". "Ale kiedy tak siedział, trzymając noworodki na rękach, nie czując bólu plecówi ramion, nastąpił kolejny poród". Czyj to jest poród czytelnicy tego bloga? To poród samego Marcina tego co trzymał dzieci. Tak lekceważącym stosunkiem i śmianiem się w oczy autorka nie umiała zmienić narracji. Co mnie dziwi? Jak znalazłam pozytywną recenzję gniota. Nie tędy droga, blogereczki do serc czytelniczych.

Powieść nabazgrana na kolanie, nie mając nic wspólnego z dobrą powieścią. To kpina z czytelnika by takie niedogotowane dania wydawać jako książki. Autorka epatuje nas nagością bohaterów już w pierwszym zdaniu informując mnie iż bohater obudził się nagi. I płodzi opis tej nagości, chcąc zrobić wrazenie ogromem na damskiej części czytelniczek. Miała uczucie jakbym przyszła na zaproszony obiad a gopodarz podał gościom burego, niedosmażonego kotleta, mając w dupie iż gościom będom boleć kiszki.


poniedziałek, 15 maja 2017

"Tajemnica domu Henclów", Jacek Dehnel


Pan Jacek Dehnel to autor nie ukrywający tego o czym wszyscy wiedzą. Tutaj wystąpił jako Maryla Szymiczkowa. Co Pan Jacek Dehnel chciał przez to powiedzieć i dać nam do zrozumienia? Mogę się tylko domyślać jakiejś tajemnicy którą może on nie chce odkrywać przed naszymi oczami. Dlaczego autor, który ma uznane nazwisko przybiera dla siebie nowy, niewieści pseudonim? To jednak nie wpływa na cało kształt mojej oceny książki, o której moi Kochani zaraz wam opowiem.

Pani Szczupaczyńska nie wiedziała, iż baronowa z którą jedzie powozem w dzień otwarcia teatru okaże się wytrawną morderczynią. "Człowiek nawet nie wie, jakie królestwo zbrodni kłębi się wokół niego." Bo i skąd ma wiedzieć, komu przyjdzie do głowy iż podczas jazdy zetknie się z wcielonym złem. Aresztowali ją niemniej ani nie więcej lecz jedenastego listopada to ważna data taka, mmhmm znacząca.....


wtorek, 25 kwietnia 2017

"Gdzie mól i rdza", Paweł Pollak

Kiedy sięgałam po "Gdzie mól i rdza" Autorstwa Pana Pawła Pollaka nie wiedziałam czego się spodziewać. Nie spodziewałam się iż dostanę powieść którą nie bez kozery mogę nazywać kryminalną powieścią. Co chciał Autor przez to powiedzieć pozostanie zagadką Pana Pollaka ja moi Drodzy dobrze się bawiłam popłakując się dwa razy, czy mam się tego wstydzić iż płakałam jak bóbr ściskając pięńści? Autor w pełni okazał swoją gotowość do podejmowania różnorodnych tematów, gdzie ścierają się różne wątki i gatunki dowodząc wielkiej frekwencji intelektualnej Autora.

Tylko Autor wie skąd zaczerpnął jakąś własną żywość umysłową i rozruch. Gdzie mól i rdza polecam wszystkim osobą! Pan Pollak jest skandynawistą dobrego pióra. Mam nadzieję iż w własnym mieszkanku ukrył wiele notesów z zalążkami powieści swojego autorstwa w odpowiednim momencie je wydobywając na światło dzienne.


A jednak wydam nie dziesięć gwiazdek, a dziewięć. Jesteście ciekawi dlaczego zabrałam jedną gwiazdkę? Serdecznie zapraszam do przeczytania, recenzji mojego autorstwa. Skandynawista zrezygnował z penetrowania zakątków duszy sprawnego inaczej dając popis kryminalny. Są trupy, podejrzani, klimat rodem z horroru, iż czytając poczułam ciarki. Które nie czułam od czasów dzieciństwa szczerze mówiąc kiedy Mama groziła mi iż za wybryk powie Tacie co zrobiłam. Dzwoniąc zęby czekałam aż przychodził Tata i wymierzał mnie klapsy. Płakałam z bólu pupy i robiłam się grzeczna ale nie na długo moi Drodzy Czytelnicy!

niedziela, 12 marca 2017

"Zimowi ludzie" O ja nie mogę jaka durna bohaterka!

Sięgając po pozycję "Zimowi ludzie" Autorstwa John Ehle nie wiedziałam, czego się spodziewać. Nie przypuszczałam iż tak mocno zdenerwuje mnie główna protagonistka swoją bezmyślnością i złym prowadzeniem się. Poczytajcie moje wrażenia z przeczytania propozycji wydawniczej "Zimowi ludzie".

Colle mieszkając tam gdzie nie ma ludzi ma 25 lat i tylko syna, syn jest w wieku małym, jeszcze nie mówi jednak matka często do niego gaworzy bo nie ma z kim pogawędzić. Nagle widzi idzie do jej gospodarstwa obcy mężczyzna i prosi o nocleg. Zgoda mówi ta Collie. Obcy grzecznie składa jej propozycję czy będziemy współżyć, ona na to wykrzykuje o nie, nie, nie chcę znowu być w ciąży, bo jestem panną z dzieckiem. Tak powiedziała, gość to zrozumiał i zaczął czyścić strzelbe.

Dawno żadna bohaterka mnie tak nie doprowadziła do zdenerwowania jak Colle bo ona powiedziała, iż nie chce zajść w ciążę i po chwili podeszła do tego gośćia i zaczęła go całować i tłuamczyć się iż hohoho ja jestem porządną panną z dzieckiem twoja propozyja mnie obraża. Mówiąc to, dalej jest gość przez nią całowany. Ja się pytam o co tej kobiecie chodziło, dawno nie widziałam takiej durnej przynoszącej wstyd naszej płci. Bynajmniej mnie nie dziwiło iż mężczyzna zastygł w oszołomieniu i nie wiedział czy ta Collie chce go zaprosić do łóżka czy nie?

Łóżlko było zasłane skórą niedźwiedzią bo to czasy lat z przed wojennych jeszcze, taka książka trochę dawna, kobiety dziś tak się nie zachowują chyba?

Collie ginie synek zabrany przez jego prawdziwego ojca, nie pilnowany był a jak ojciec został zabity przez tego gościa który zamieszkał u Collie wziął go jego dziadek. Będzie mogła odwiedzać synka u dziadka. Mieszka z nią jeszcze Paula, dziewczynka, trzynasto latka, taka dziewczynka do pomocy, śpiąca w komórce. Nie myśl Czytelniku iż to świadczy o złośliwości Collie. W tym dużym domostwie ciepło panowało tylko w kuchni i komórce. Paula tam śpiąc, było jej dobrze, ciepło. I skóry niedźwiedzie też jak grzeją......

Nie napisałam tego, o czym mnie jeszcze zdenerwowało jak nie wiem co, pierwszej nocy jak przyszedł ten gość, ona mu kazała iść spać do komórki tam gdzie była Paula lat 13. Nie w kuchni nie, bo w ciążę kolejną się boi zajścia, a ja się pytam czemu nie powie do gościa "idź pospać do pokoi lub do chlewika lub stajni z końmi? Tam jednak nie panowały obyczaje, trzynastolatke uważano za dorosłą nikt na to nie krzyczał. A Paula pokochała tego pana raczej jak córka ojca, bo ona nie miała matki czuła się zagubiona smutna wielkim smutkiem.....

Zachęcam do sięgnięcia po książkę "Zimowi ludzie", który to smutek napełnia książkę z początku potem będzie więcej o miłości. Lubiłam Paulę a Collie zairytowała mnie nic dziwnego z takim zachowaniem niewiedziałąm czego się po bohaterce spodziewać .....

Dziesięć gwaizdek!!!